Hiszpańska fritata z rozmarynem

To jedna z moich ulubionych potraw – Fritata czyli Tortilla Española, danie wywodzące się z Półwyspu Iberyjskiego.  Jest ona lekką, sycącą, delikatną i  jednocześnie bardzo obfitą potrawą.

Jemy ją często na ciepło na śniadanie lub na zimno na kolację. Można ją przechowywać w lodówce przez kilka dni, ale tak naprawdę w naszej lodówce jeszcze nigdy tyle nie przetrwała

Poniżej przepis na oryginalną Fritatę ale oczywiście z dodatkiem ziół.

Składniki: 

  • 1 szklanka dobrej jakości oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
  •  2 sporej wielkości cebule obrane i pokrojone w pióra
  •  3 średnie ziemniaki, obranei pokrojone w plastry
  • 8-10 świeżych jajek od szczęśliwej kurki
  •  1 łyżeczka soli
  • ½ łyżeczka pieprzu cayenne
  • 1 łyżka rozmarynu

 

 

Wykonanie:

 W garnku o grubym dnie rozgrzej olej na tyle aż stanie się płynny i pachnący.  Następnie ułóż na nim ziemniaki i cebulę. Zmniejsz ogień i gotuj warzywa na małym ogniu aż do miękkości.

 Od czasu do czasu obracaj warzywa.

Otwórz butelkę dobrze schłodzonego Hiszpańskiego białego wina Rio Lilo i zacznij pić 🙂

W dużej misce ubij jajka.  Gdy warzywa będą miękkie, odcedź je przez durszlak ale zachowaj olej.  Odsączone warzywa włóż do mieszanki jajecznej i wymieszać pod przykryciem, dodając sól i pozostałe przyprawy.  Odczekaj pięć do dziesięciu minut.

Na patelni podgrzej niewielką ilość oleju z gotowanych warzyw.  Wlej mieszaninę jajek i warzyw na patelnię i gotuj  na średnim ogniu, aż na powierzchni dania utworzy się skórka. Wówczas przykryj patelnię pokrywką i gotuj całość na najmniejszym ogniu, od czasu do czasu nią potrząsając.

Kiedy całość dania stanie się stosunkowo twarda ostrożnie połóż na patelni talerz, odwróć patelnię, a następnie zsuń z talerza Fritatę z powrotem na patelnię tak aby smażyła się teraz z drugiej strony.  Gotuj dalej na wolnym ogniu.  Możesz obracać ją kilka razy.

Kiedy będzie już wystarczająco twarda, przełóż ją na talerz i ostudź przez co najmniej 10 minut. Pokrój w plasterki i podawaj z sałatą

 

 

tekst: Nina Bojarska
foto: Nina Bojarska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *